Po sukcesie pierwszej części, która zdominowała konsolę X-Box oraz komputery PC Microsoft postanowił pójść za ciosem i wydał na świat drugą część kosmicznych przygód Master Chiefa. Było to posunięcie bardzo dobre, gdyż osoby zachwycone pierwszą częścią (a takich naprawdę nie jest mało) bez zastanowienia sięgną i po kolejną odsłonę słynnej Microsowskiej produkcji.
Gdy rozpoczynamy rozgrywkę, bez wątpienia coś wydaję się nam znajome. Statek kosmiczny, hibernacja, najazd obcych, ucieczka ze statku kosmicznego... Hmm... Czy tego już przypadkiem nie było? Ależ oczywiście, że tak. I to nawet w pierwszej części i też na początku. Ale co tam, jak to mówią – historia lubi się powtarzać, więc czemu nie. Znowu mamy za zadanie obronić nasze kosmiczne cacko z armią na pokładzie przed atakiem wstrętnych, oślinionych kosmitów. O ile w pierwszej części tylko do tego ograniczyło się nasze zadanie, o tyle w drugiej części musimy jeszcze pozbyć się bomby, którą nieproszeni goście zostawili nam w „prezencie”. No cóż, tyle o fabule.
Jeśli porównać pierwszą i drugą część, to samo nasuwa się pytanie: czy da się udoskonalić coś doskonałego? Odpowiedź brzmi... tak. Pierwsza część zachwycała grafiką i to absolutnie zasłużenie wynosząc imię Microsoft na światowy szczyt. Tak jest też z drugą częścią, która jest nawet lepsza. Refleksy świetlne, gra cieni, widok błysków przy strzałach i obraz otoczenia to coś przy czym naprawdę warto się zatrzymać na moment i popodziwiać. Graficy odwalili kawał dobrej roboty. Świetnym pomysłem w pierwszej odsłonie była możliwość prowadzenia pojazdów takich jak samochód terenowy czy mały myśliwiec. Halo 2 daje nam dużo więcej takich wrażeń i to znacznie większą gamą maszyn bojowych.
Co by nie powiedzieć o Halo, jest to seria bardzo udana. Trzeba naprawdę się nudzić, żeby wymyślać dla niej wady lub po prostu jej nie lubić, bo z obiektywnego punktu widzenia jest to świetny tytuł.