Masz już dość mozolnego pokonywania okrążeń wypucowaną bryczką po określonym torze i skrzypiącego głosu pilota „zawróć”? Chcesz się trochę poobijać i ubrudzić. Proszę bardzo. Nie musisz mówić dwa razy. Chwyć płytkę z Carmageddonem TDR 2000 i lepiej zapnij pasy, bo to nie będzie niedzielna przejażdżka.
O co chodzi w tej grze? Nie wiesz? Już tłumaczę. Masz samochód, ale nie taki nawoskowany z salonu, tylko ciężko wypracowany, wychowany na matczynej spawarce. Kolce, piły, igły – to tylko jedne z wielu elementów, które składają się na jego wyposażenie. Po co to wszystko? Żeby jadący przed Tobą cwaniak poczuł je na swojej d.... na swoim zderzaku, przy okazji rozbijając się i dając Ci kupę forsy. No to tak po krótce. Te śmieszne osóbki chodzące po chodniku zazwyczaj nie są groźne, ale zazwyczaj nie znaczy zawsze. Nie zdziw się, jak dostaniesz koktajlem Mołotowa. Wniosek? Bądź pierwszy i zrób użytek noży na masce. Brzmi brutalnie? Bo takie musi być. I właśnie to jest wizytówka Carmageddonu TDR 2000.
Absolutnie nie jest to gra dla osób poniżej 16 roku życia i po wstępie chyba nie ma co do tego większych wątpliwości. Gra polega przede wszystkim na niszczeniu, rozwalaniu, rozjeżdżaniu i unieszkodliwianiu (żeby nie powiedzieć zabijaniu) wszystkiego co się rusza i jeździ wokół nas. Urok tej gry polega na tym, że jest to typowa opcja gdy nie mamy gdzie rozładować adrenaliny czy nerwów. Nie ma lepszego sposobu, żeby w nieszkodliwy dla nikogo sposób dać upust emocjom.
W grze do dyspozycji mamy wiele ciekawie zmodyfikowanych wozów i tras, które kryją w sobie wiele niespodzianek. Warto sprawdzić to osobiście.
Carmageddon TDR 2000 ze względu na swój „wyjątkowy” charakter polecana jest tylko i wyłącznie dla dorosłych graczy i na pewno da wiele frajdy nie jednemu z nich.